piątek, 30 grudnia 2011

Prawda


Bezgłośny krzyk, rozrywający duszę
Niewypowiedziane słowa, trujące mą osobę,
Kolejne kłamstwo, zastępujące prawdę,
Prawda nie istnieje

Ma dusza woła o pomoc,
Odrobinę szczerości i zrozumienia,
Jedyną rzecz w jaką nie wierzy..
Prawda to tylko słowo

Nie istnieje coś takiego jak wybaczenie
Popełnione winy zostawią blizny,
Rany nie do zaleczenia,
Fałszywe przeprosiny

Prawda przepadła z czasem,
Rozmyła się we mgle wspomnień
Fałszywe obietnice, fałszywe słowa,
Nigdy nie było prawdy…

Rozkład

 
Rozkład i zagłada z każdej strony,
To wszystko, co otacza mnie w tym świecie,
Zgnilizna i brud, niedostrzegalne,
Czystość już nie istnieje, lecz nikt tego nie widzi,
Nikt nie chce zobaczyć…
Otoczona przez gnijący świat,
Przez ludzi tak próżnych i zepsutych…
Aż mi niedobrze, gdy patrzę na te twarze…
Fałsz wykwita zamiast szczerości…
Prawda nie istnieje,
Umarła już dawno, wraz z sumieniem..
Dobroć zginęła już dawno
Egoistyczni ludzie, zepsuty świat,
Nie ma już wartości na tym świecie,
Wartości przeminęły, tak jak mija czas,
Zgliszcza… Zgnilizna i rozkład…

Sen


Sen, niekończące się marzenie…
Sen z którego nie można się obudzić…
Wszystko czego mi trzeba to wieczny sen…
Miejsce do którego mogę uciec,
Miejsce w którym pragnę zostać…

Sen, miejsce mej ucieczki, miejsce zapomnienia…
Jedyna rzecz, jaka pozwala mi żyć…
Dlaczego nie pozwalają mi w nim pozostać?
Pragnę tylko wiecznie śnić…
Znaleźć się w tym świecie bez granic…

Znów wybudzono mnie z mego snu…
Ach… Jakże chciałabym, by trwał,
By się nigdy nie kończył!
Niech trwa mój piękny sen, niech trwa,
Niech Morfeusz nie wypuszcza mnie z swych objęć!

Maska


Otoczona ciemnością, okłamuję siebie.
Kłamstwo idealne, kłamstwo na które sama się nabrałam..
Tyle masek zakładam na twarz… Która jest moją?
Zgubiłam się w tym, kim byłam, a kim być chciałam,
Tyle masek na twarz zakładam, lecz żadna nie jest mną..

Ile można mieć twarzy? Z jak wielu stron się pokazać?
Czy to tylko złudzenie? Złudzenie prawdy?
Czy może każda maska jest mną?
Tyle twarzy, ile osób wokół mnie.
Staram się dopasować do każdej z nich…

Czy kiedyś uwolnię się z tego błędnego koła?
Czy odkryję, która twarz mą prawdziwą?
Dokąd prowadzi mnie ta gra?
Do stania się tym, kim nie jestem?
Czy może pokazuje to, kim bym mogła być?

Zgaszone uczucia


Uczucia wypaliły się w ciemności.
Zgasły zupełnie, pozostawiając pustkę.
Jedyne co zostało to chłód.
Chłód i ciemność, której nie sposób rozjaśnić…
Ostatnie uczucia zgasły jak dogasający płomień.
Nie zapłoną ponownie, brak ognia, który je roznieci.
Pozostała tylko ciemność, w którą spadam…
Wokół widzę tylko szarości, barwy zniknęły…
Wszystko straciło swój sens…
Nie widzę nic na ręki wyciągnięcie,
Gdzie jesteś, by wskazać mi drogę?
Znów zostałam na rozstaju dróg…
Choć się waham, obie prowadzą w mrok,
Nie ma drogi do światła, wiem to,
Wybór jaki mam jest złudzeniem…
Nie ma łatwego wyboru
Każdy oznacza ból, każdy jest błędny,
Wiedzie prosto w objęcia ciemności,
Prosto w ramiona pustki…